Warto uczyć się na błędach. Ale nie Twoich!

Kiedyś na wycieczce po Karaibach usłyszałam legendę, która zapadła mi głęboko w pamięci. Tamtejsze ludy były gwałtownie nawracane na wiarę w Boga. Ich wioski plądrowano, a kolonizatorzy szerzyli występek, grabiąc i gwałcąc co tylko spotkali na swej drodze.  Zaniepokojona korona zgodziła się na wkroczenie jezuitów, którzy mieli ucywilizować  i nawrócić tubylców w bardziej humanitarny sposób. Zdesperowani mieszkańcy jednej z wiosek postanowili jednak, że nie godzą się na taki los, jaki spotkał ich braci. Lud zebrał się nad klifem i w spokoju oczekiwał na nieunikniony kontakt z oprawcami. Zamiast nieokrzesanych konkwistadorów pojawili się jednak jezuici niosąc pokój i perspektywę łagodnych zmian. Mieszkańcy wioski widzieli jednak w białej twarzy tylko zło.  Na widok jezuitów cała ludność wioski skoczyła do oceanu…

Opis tego wydarzenia odbił się głuchym echem, nie tylko po mojej czaszce. Wszyscy, którzy przysłuchiwali się tej historii popadli w zadumę. Bo cóż wnosi ta historia do życia każdego z nas? Dla mnie to jasny przekaz, że nawet beznadziejna z naszej perspektywy sytuacja, dla kogoś innego jest tylko niefortunnym położeniem. To, co dla nas jest zapędzeniem przez problemy w kozi róg, dla innych oznaczać może przejściowe kłopoty. Może się okazać, że spodziewamy się lada chwila otrzymać od losu ostateczny cios, a los wcale nie chce nas przygnieść, tylko wyciąga pomocną dłoń, dając nowe możliwości.

Prowadząc firmę nie raz spotykałam się z wyciągniętą dłonią w moim kierunku. Ja jednak zapatrzona w swoje problemy, w każdej ingerencji z zewnątrz widziałam szkodę i kolejne kłopoty. Nie można być alfą i omegą, trzeba pozwolić sobie pomóc. Zamiast rozwijać się i szukać nowych rozwiązań, oddelegować obowiązki, obciążyć personel pracą, którą mógł on wykonywać, wolałam być Zosią Samosią. Doprowadzając się na skrajność wyczerpania środków finansowych i spokoju psychicznego zrezygnowałam z walki i uciekłam.  Dzisiaj postąpiłabym inaczej,  i  to nie na końcu mojej historii, ale dużo wcześniej.

Po latach i setkach rozmów z różnymi osobami – przedsiębiorcami, pracownikami biurowymi, freelancerami dojrzałam do decyzji o założeniu Plantacji Pomysłów. Liczę, że każdy z Was, kto chce osiągnąć sukces i niezależność, będzie ją budować na ideach i lekcjach znalezionych na mojej Plantacji. Uczcie się na błędach, ale nie swoich!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s